poniedziałek, 17 czerwca 2013




W zeszłym stuleciu, a ściślej w 1999, kiedy zaznałam emigracji na ziemi angielskiej (gdy jeszcze Kate i William ścierali się ze sobą) doznałam objawienia łączenia kwiaciarni z kawiarnią. Pomyślałam, że kiedyś może coś na kształt spróbuję. Kwiaciuszkarnia (często mylona nazwa-tu powinny być i ciuszki i kwiatki albo kwiatki w ciuszki..nie...ciuszki w kwiatki) powstała...Ostatnio krzesła dwa się zebrały, stolik z balkonu wzięty. Naginając myśl, sprzed ponad dekady - spełniłam to. A to kawę, a to truskawki i takie banialuki uprawiamy..




To jest pan Wojtek. Ujeżdża pięknie niebieskie ostre koło. Ojciec 5 kotów, w tym jednego swojego. Powód, dla którego udało mi się zrobić to fatalnie wykadrowane zdjęcie, to taki, iż sprzedałam panu w bardzo atrakcyjnej cenie bukiet z róży Wuwuzeli. Jego radość na twarzy nie schodziła przez następne minuty. Panie Wojtku, dziś serwuję sok z brzozy.


Zupełnie nieopodal Kwiatuszkarni jest targ, na którym można kupić wszystko co do jedzenia. Pani Ania przysiadła o poranku, idąc z koszyczkiem po jaja co kurka zielononóżka zniosła.

Fakty ślubne.

I  ślub

Od pradziejów, czyli odkąd Kwiatuszkarnia istnieje chciałam zrobić bukiet z piwonii. Mnogo tychże bukietów w zachodniej części Europy, u nas niekoniecznie bo mamom i babciom kojarzą się z banalnymi ogrodowymi...Pani Kasia zdecydowała się jednak na piwonie i oto one:



Mojej Przyjaciółce w zasypianiu pomaga wyobrażenie sobie, że jest w płatkach róży.Zanurzanie się. Aksamitne, chłodne i tulne. Myślę, że piwonia mogłaby się też cudownie sprawdzić. Jest taka, że zanurzanie w niej twarzy jest ukojeniem na wszelkie rozterki.



II ślub

Brzoskwiniowy motyw.
Pani M. przyszła w chustce o takim kolorze, więc od tego zaczęłyśmy.












To coś po prawej, to na nadgarstek dla świadkowej. Ale równie dobrze mogłoby być dla Pani Młodej w trakcie przyjęcia.



III ślub

Pani D. chciała kolorowy i polny bukiet, ale sukienka była dekoracyjna i było w niej 100% elegancji. Polny wykluczony. Kolorowy..tu już moja wyobraźnia się wysmyknęła.. 3 kolory storczyków.






Ale jak zobaczyłam Pana Młodego, kolor garnituru, buty nieziemskie i muszkę w groszki - oniemiałam..
Są takie chwile w życiu, gdy widzi się coś pięknie niebanalnego...


Auto też fajnie wyszło. I pan Kierowca był fajny.

To były 3 udane śluby w weekend. Udane, bo bardzo fajne pary. 

Pozdrawiam.








piątek, 24 maja 2013

OBWIESZCZENIE TECHNICZNE



Z okazji Dnia Mamy, w sobotę (25maja) jak i również w niedzielę (26maja)
Kwiatuszkarnia będzie czynna w godzinach 10-17

Zapraszamy.


środa, 15 maja 2013


Kwiecień, maj, czerwiec to najfajniejsze miesiące.
Nie, żebym chciała ubliżyć pozostałym, bo wiadomo, że w innych też znajdzie się coś cudnego, ale właśnie w nich czuję nadzieję, może wraz z wszelkimi zapachami atakującymi zewsząd. 
Nadzieja, że można i że trzeba to co można.
Dla mnie tylko teraz seler naciowy, rzodkiew i sałata smakują jak nigdy wcześniej.










to tyle tytułem wstępu.
Bo dziś trochę o dzieciach będzie. 2 weekendy z całym batalionem wianków na główki komunijnych dziewczynek. Poniżej przedstawiam piękną Julię, która mocy wianka zasmakowała już w zeszłym roku.
Dziergałyśmy więc z pieśnią na ustach "wiła wianki i wrzucała je do falującej wody.."
Dzieci, zwłaszcza te jeszcze przed komunijne, potrafią powiedzieć tak, że żadna riposta się już nie nadaje...





"certyfikat Agnieszka Sucha...ale śmiesznie...mamoooo ktoś może mieć na nazwisko SUCHA????"


"prze pani, a jak się pani skończy sznurek co wtedy?
kupię nowy..
a jak skończy się w sklepie?
to sklep kupi w fabryce nowy
a jak się zepsuje maszyna w fabryce??"



"czy pająki boją się klimatyzatora?"


Tymczasem przychodzi tatuś z synkiem do Kwiatuszkarni:
tatuś się mnie pyta "długo to będzie trwało?"
synuś tatusia, wyławiając tylko jedno słowo, mówi pod nosem "długo i szczęśliwie" :))))




Takie oto petunie zasadziłyśmy. Na razie same listki zostały, ale mam nadzieję że rychło ukażą swoje bakłażanowe kwiaty.





piątek, 26 kwietnia 2013




Dużo jeżdżę autem, ale przez 15lat nigdy nie złapałam "kapcia" czy jakoś tak to się mówi.
Trochę się tego obawiam, ale przecież wszystko co potrzebne mam ze sobą. Piszę o tym bo..
przyszedł pan co wypowiedział dobrze znaną mi kwestię "ja się na kwiatach nie znam" dodając
"kobiety MAJĄ się znać na kwiatach a mężczyźni na zmianie opon". Nie to jednak było sednem, chociaż już czułam pomarańczowe światło na horyzoncie. 
"...policja powinna wymienić pękniętą oponę, w Anglii wymieniają, tu w Polsce to by jeszcze mandat dostał że stwarza zagrożenie na drodze.." "nie, nie, my na pewno zostaniemy w Anglii". Nie neguję emigracji w żaden sposób, tylko MALKONTENCTWA nie znoszę. Proszę o nie narzekanie w Kwiatuszkarni na policję, na politykę, na przeterminowane leki, na pyłki, na mąkę i na zło. Proszę też nie narzekać, że kwiaty stare.
U mnie prysznic przecieka, jak to kiedyś powiedział w Kwiatuszkarni, pewien emigrant, w pół stroju londyńskim Camden Town, 
"what's a mess!" 


To to powyżej to współczesna rodzina 2+1; a na pierwszym planie (co mnie bardziej interesuje) są przecudnej urody czeresieńki, które powodują pracę kubków smakowych. Przyjechały w ostatnim transporcie nowości. Wystawa też się nieco uzupełniła...


Bukiet na powitanie nowego obywatela Polski. A może (i nawet lepiej) wdzięczność pani kobiecie, za powzięcie takiego przedsięwzięcia, jakim jest poród. Jaskry, pistacjowe goździki, anemony, astrantia okalane zatrwianem.  









Zanużyć się w ściółce przed wschodem,
słyszeć tylko kosy..


czwartek, 11 kwietnia 2013

"Idę za ciosem, poproszę kwiaty", powiedziała pewna pani w kolejce.
Zatem ja idę za ciosem, kolejny post, temat wianuszków i nie tylko.
Teraz na dniach dość duże zainteresowanie żywymi kwiatkami, które mają zdobić głowę dziewczynek komunijnych...Zanim cokolwiek zaczniemy wybierać, należy pierwej ustalić fryzurę dziewczynki, najlepiej z dziewczynką. Bo np.Józia (przykładowa komunijna dziewczynka) właśnie tego dnia nie zamierza mieć długich rozpuszczonych włosów, tak jak wymarzyła sobie mama, tylko Józia mówi w Kwiatuszkarni
"będę miała 2 warkocze!! i już". 
Do warkoczy, koków, i innych fryzur mocno spiętych,wianki pasują różnie, dlatego na miejscu proponujemy znając już drobność dziewczynki, takie lub inne formy.


Jeśli chcemy mieć kwiat w miarę żywy:) przez następne kilka dni, to najlepiej nadaje się: gipsówka, limonium, kalanchoe, ornitogalum, wax, stokrotki(chociaż dostępność bywa różna).. 
Twory te trzymamy w lodówce, w folii, by zachować wilgoć. Nie pomylić z zamrażarką!!!!! Oczywiście najdłużej będą wyglądały ładnie,gdy nie będą wyciągane z lodówki..

A tu ostatnie ślubniaki pre wiosenne.
Ten po prawej to zgrupowanie Cantadeski. Łatwo zapamiętać z ciętymi deskami.



Jeśli chodzi o wystawę, to u nas się wiosna z wiaderka wylewa...








wtorek, 9 kwietnia 2013

I co ja mogę napisać po takiej przerwie?
tłumaczyć się?
wywłoczyć?
w tym czasie owies został kupiony, zasiany, wyrósł i zwiędł.... owsa dużo było i zielono bardzo, ale jak wygrać z tym co na zewnątrz? Ja tam z szeregu nie chcę się wychylać, więc też trochę o pogodzie napiszę, ale czy narzekać?? Przed Wielkanocą sprzedawały się także rzeczy, które zostały po Bożym Narodzeniu, czyli na łyżwach figurki, w czapeczkach ptaszki...Trochę mnie pani ocknęła jak mówiła o sukience na komunię.Komunia w zimie?
wianki komunijne teraz lawinowo, ale o tym może następnym razem...
Tymczasem widać oto tu kawałek wystawy wielkanocnej, której już nie ma..więc znowu piszę o przeszłości...
Po części koronki poszły na koszyczki wielkanocne, część wróciła na ścianę mą. Wystawa była jasna, biała, też tuliła się z krajobrazem.
Dobrze, zatem dziś zmieniłam opony, koniec zimy. 

Co o świętach pisać?
Zdjęć niewiele, sznurek jutowy ponownie odnalazł swoje miejsce:




















Przyszła dziś p.Marta, klientka. Powiedziała o pasji pisania powieści, którą powolutku dzierga po pracy. Już kiedyś pisałam o pasji, ale na dzień dzisiejszy ma ona już inny wydźwięk. Wszelkie znaki na drodze kierowały mnie w stronę zielonogórskiego schroniska dla zwierząt. Teraz czas mój wolny i ten wyskrobany zajmuje myśl/czyn o tym miejscu i zwierzakach jakie tam poznałam. Daje mi to tyle energii i pokory, że nie ma już odwrotu. Już nic nie będzie takie same. 


Pozdrawiam ściskam wszelkich pasjonatów..




środa, 13 lutego 2013



Miało być o malkontenctwie, ale nie będzie..niekoniecznie moim, ale póki co minęło.
Ale ja nie czuję się źle. W sumie pewne sprawy się rozwiązują. szkicują. Jestem nawet podekscytowana ewentualną drogą.

Dziś tylko słyszę malkontenctwo, że brak motywacji, że nie wiadomo w którą stronę iść, że zmęczenie i zimno. że zimno to wiadomo, włosy się elektryzują i chyba gdzieś koło minus 60. Pewnie znacie ten fakt, że podług zebranych czynników, dzień 21stycznia jest najgorszym w roku. Dane z UK,że dzień krótki,że święta za nami, że jednym z czynników było niedotrzymanie obietnic noworocznych (wiadomo skąd Bridget Jones pochodzi). Widać w tym roku przesunęło się to o kilka dni.



A tę powyższą piękność znalazłam sprzed 4 lat

Mało to to wyżej aktualne, ale pisane jakoś w okolicy 21 stycznia.... teraz głęboki luty, doprawdy nie wiem jak to się stało.