środa, 15 maja 2013


Kwiecień, maj, czerwiec to najfajniejsze miesiące.
Nie, żebym chciała ubliżyć pozostałym, bo wiadomo, że w innych też znajdzie się coś cudnego, ale właśnie w nich czuję nadzieję, może wraz z wszelkimi zapachami atakującymi zewsząd. 
Nadzieja, że można i że trzeba to co można.
Dla mnie tylko teraz seler naciowy, rzodkiew i sałata smakują jak nigdy wcześniej.










to tyle tytułem wstępu.
Bo dziś trochę o dzieciach będzie. 2 weekendy z całym batalionem wianków na główki komunijnych dziewczynek. Poniżej przedstawiam piękną Julię, która mocy wianka zasmakowała już w zeszłym roku.
Dziergałyśmy więc z pieśnią na ustach "wiła wianki i wrzucała je do falującej wody.."
Dzieci, zwłaszcza te jeszcze przed komunijne, potrafią powiedzieć tak, że żadna riposta się już nie nadaje...





"certyfikat Agnieszka Sucha...ale śmiesznie...mamoooo ktoś może mieć na nazwisko SUCHA????"


"prze pani, a jak się pani skończy sznurek co wtedy?
kupię nowy..
a jak skończy się w sklepie?
to sklep kupi w fabryce nowy
a jak się zepsuje maszyna w fabryce??"



"czy pająki boją się klimatyzatora?"


Tymczasem przychodzi tatuś z synkiem do Kwiatuszkarni:
tatuś się mnie pyta "długo to będzie trwało?"
synuś tatusia, wyławiając tylko jedno słowo, mówi pod nosem "długo i szczęśliwie" :))))




Takie oto petunie zasadziłyśmy. Na razie same listki zostały, ale mam nadzieję że rychło ukażą swoje bakłażanowe kwiaty.





piątek, 26 kwietnia 2013




Dużo jeżdżę autem, ale przez 15lat nigdy nie złapałam "kapcia" czy jakoś tak to się mówi.
Trochę się tego obawiam, ale przecież wszystko co potrzebne mam ze sobą. Piszę o tym bo..
przyszedł pan co wypowiedział dobrze znaną mi kwestię "ja się na kwiatach nie znam" dodając
"kobiety MAJĄ się znać na kwiatach a mężczyźni na zmianie opon". Nie to jednak było sednem, chociaż już czułam pomarańczowe światło na horyzoncie. 
"...policja powinna wymienić pękniętą oponę, w Anglii wymieniają, tu w Polsce to by jeszcze mandat dostał że stwarza zagrożenie na drodze.." "nie, nie, my na pewno zostaniemy w Anglii". Nie neguję emigracji w żaden sposób, tylko MALKONTENCTWA nie znoszę. Proszę o nie narzekanie w Kwiatuszkarni na policję, na politykę, na przeterminowane leki, na pyłki, na mąkę i na zło. Proszę też nie narzekać, że kwiaty stare.
U mnie prysznic przecieka, jak to kiedyś powiedział w Kwiatuszkarni, pewien emigrant, w pół stroju londyńskim Camden Town, 
"what's a mess!" 


To to powyżej to współczesna rodzina 2+1; a na pierwszym planie (co mnie bardziej interesuje) są przecudnej urody czeresieńki, które powodują pracę kubków smakowych. Przyjechały w ostatnim transporcie nowości. Wystawa też się nieco uzupełniła...


Bukiet na powitanie nowego obywatela Polski. A może (i nawet lepiej) wdzięczność pani kobiecie, za powzięcie takiego przedsięwzięcia, jakim jest poród. Jaskry, pistacjowe goździki, anemony, astrantia okalane zatrwianem.  









Zanużyć się w ściółce przed wschodem,
słyszeć tylko kosy..


czwartek, 11 kwietnia 2013

"Idę za ciosem, poproszę kwiaty", powiedziała pewna pani w kolejce.
Zatem ja idę za ciosem, kolejny post, temat wianuszków i nie tylko.
Teraz na dniach dość duże zainteresowanie żywymi kwiatkami, które mają zdobić głowę dziewczynek komunijnych...Zanim cokolwiek zaczniemy wybierać, należy pierwej ustalić fryzurę dziewczynki, najlepiej z dziewczynką. Bo np.Józia (przykładowa komunijna dziewczynka) właśnie tego dnia nie zamierza mieć długich rozpuszczonych włosów, tak jak wymarzyła sobie mama, tylko Józia mówi w Kwiatuszkarni
"będę miała 2 warkocze!! i już". 
Do warkoczy, koków, i innych fryzur mocno spiętych,wianki pasują różnie, dlatego na miejscu proponujemy znając już drobność dziewczynki, takie lub inne formy.


Jeśli chcemy mieć kwiat w miarę żywy:) przez następne kilka dni, to najlepiej nadaje się: gipsówka, limonium, kalanchoe, ornitogalum, wax, stokrotki(chociaż dostępność bywa różna).. 
Twory te trzymamy w lodówce, w folii, by zachować wilgoć. Nie pomylić z zamrażarką!!!!! Oczywiście najdłużej będą wyglądały ładnie,gdy nie będą wyciągane z lodówki..

A tu ostatnie ślubniaki pre wiosenne.
Ten po prawej to zgrupowanie Cantadeski. Łatwo zapamiętać z ciętymi deskami.



Jeśli chodzi o wystawę, to u nas się wiosna z wiaderka wylewa...








wtorek, 9 kwietnia 2013

I co ja mogę napisać po takiej przerwie?
tłumaczyć się?
wywłoczyć?
w tym czasie owies został kupiony, zasiany, wyrósł i zwiędł.... owsa dużo było i zielono bardzo, ale jak wygrać z tym co na zewnątrz? Ja tam z szeregu nie chcę się wychylać, więc też trochę o pogodzie napiszę, ale czy narzekać?? Przed Wielkanocą sprzedawały się także rzeczy, które zostały po Bożym Narodzeniu, czyli na łyżwach figurki, w czapeczkach ptaszki...Trochę mnie pani ocknęła jak mówiła o sukience na komunię.Komunia w zimie?
wianki komunijne teraz lawinowo, ale o tym może następnym razem...
Tymczasem widać oto tu kawałek wystawy wielkanocnej, której już nie ma..więc znowu piszę o przeszłości...
Po części koronki poszły na koszyczki wielkanocne, część wróciła na ścianę mą. Wystawa była jasna, biała, też tuliła się z krajobrazem.
Dobrze, zatem dziś zmieniłam opony, koniec zimy. 

Co o świętach pisać?
Zdjęć niewiele, sznurek jutowy ponownie odnalazł swoje miejsce:




















Przyszła dziś p.Marta, klientka. Powiedziała o pasji pisania powieści, którą powolutku dzierga po pracy. Już kiedyś pisałam o pasji, ale na dzień dzisiejszy ma ona już inny wydźwięk. Wszelkie znaki na drodze kierowały mnie w stronę zielonogórskiego schroniska dla zwierząt. Teraz czas mój wolny i ten wyskrobany zajmuje myśl/czyn o tym miejscu i zwierzakach jakie tam poznałam. Daje mi to tyle energii i pokory, że nie ma już odwrotu. Już nic nie będzie takie same. 


Pozdrawiam ściskam wszelkich pasjonatów..




środa, 13 lutego 2013



Miało być o malkontenctwie, ale nie będzie..niekoniecznie moim, ale póki co minęło.
Ale ja nie czuję się źle. W sumie pewne sprawy się rozwiązują. szkicują. Jestem nawet podekscytowana ewentualną drogą.

Dziś tylko słyszę malkontenctwo, że brak motywacji, że nie wiadomo w którą stronę iść, że zmęczenie i zimno. że zimno to wiadomo, włosy się elektryzują i chyba gdzieś koło minus 60. Pewnie znacie ten fakt, że podług zebranych czynników, dzień 21stycznia jest najgorszym w roku. Dane z UK,że dzień krótki,że święta za nami, że jednym z czynników było niedotrzymanie obietnic noworocznych (wiadomo skąd Bridget Jones pochodzi). Widać w tym roku przesunęło się to o kilka dni.



A tę powyższą piękność znalazłam sprzed 4 lat

Mało to to wyżej aktualne, ale pisane jakoś w okolicy 21 stycznia.... teraz głęboki luty, doprawdy nie wiem jak to się stało.


czwartek, 17 stycznia 2013



Jest już wystawa babcino dziadkowa.



Na pierwszym planie babcia Helena i dziadek Michał. Bardzo lubię to zdjęcie, wydrukowane na płótnie.
Dedykuję im wszystkie twory w te dni, także babci Józefie i dziadkowi Józefowi. Przypominam także, iż


21 stycznia są imieniny Agnieszki, także Jarosława, ale któż by spamiętał tyle imion...


Sprawy bieżące?:

*spadł termostat na podłogę i wypadły baterie...rozregulował się, a piec włącza się kiedy chce...temperatura za wysoka. muszę zajrzeć do instrukcji...a należę do tych co nie czytają, zwłaszcza instrukcji.
*powstają nowe egzemplarze wianków o tematyce hm,,, ptaszkowo kwiatowej
*przyjechały doniczkowe różne drobne ( W TYM FIOŁKI AFRYKAŃSKIE)
*plan przemalowania ściany jednej w głowie i na liście
*nadal rozterki egzystencjalne..



środa, 9 stycznia 2013



Każdy zawód może sprawić zawód i każda praca może wznieść.


Rozmawiałam dziś ze znajomą o zawodach. Nadal mnie irytuje schematyczne myślenie, że praca jako np. kelner/ka, murarz, spawacz to coś beeee. Znam naprawdę świetnych kelnerów w wieku 40 lat i spawacza co studia filozoficzne skończył i nic nikomu nie uniża. Każdy może się sprawdzić w czymś innym. Jako nastolatka chciałam sprzątać na ulicy (przypomniało mi się to po obejrzeniu filmu "Druciki") może i trochę z buntu, ale czułam, że czułabym się z tym dobrze. Głupio mieć kompleksy. Dziś przypomniał mi się dialog z pewnym klientem 2-3 lata temu, który nadąsany opowiadał, że córka w Anglii i po co tam ona..na co ja ku jego ukojeniu rzekłam "proszę pana, ja też byłam rok w Anglii i wróciłam"

"no właśnie sama pani widzi, jak pani skończyła... praca w kwiaciarni..."

.
.
Gwoli wyjaśnienia - nie wydaje się to być koniec.


Tak, jak pisałam świąteczne twory będą się 'ciągnąć jak lazania'.

..
Nie wspominałam wcześniej, dostałyśmy od pewnego klienta prezent w postaci runy na kamieniu (nauthiz) oraz niezwykle miłe słowa. To jeszcze z urodzin Kwiatuszkarni wg daty otwarcia. Widać p.Maciejowi tort smakował (bo zaiste był nieziemski), pozdrawiamy,dziękujemy, zapraszamy..